|
|
|
|
|
|
|
|
|
środa, 08.09.2010, imieniny: Czcibora, Marii, Radosława
|
| Polacy prostują zęby w Czechach Aparat ortodontyczny w Ostrawie jest dwa razy tańszy od polskiego. Mieszkańcy pogranicza jeżdżą więc tłumnie do czeskich lekarzy. Polski NFZ finansuje aparaty ortodontyczne tylko pacjentom do 12. roku życia. Potem za aparat trzeba płacić. A prostować zęby chcą przecież także dorośli. Stały aparat na dolną lub górną szczękę, w zależności od gabinetu i rodzaju aparatu, kosztuje od 1,3 do nawet 3,5 tys. zł. Do tego dochodzą jeszcze opłaty za comiesięczne wizyty kontrolne. Średnia cena wizyty to 50 zł. Mieszkańcy przygranicznych miejscowości płacą za leczenie znacznie mniej. Jeżdżą do Czech. Agata Mohhamad ma gabinet w miejscowości Oldichovice, kilka kilometrów od Cieszyna. Ma stronę internetową, także w języku polskim. Wśród pacjentów - wielu Polaków. Na wizytę można się umówić nawet e-mailem. - Wcześniej jeździłam z synem do Krakowa, teraz jeżdżę do doktor Mohhamad. Gabinet poleciła mi znajoma - opowiada Agnieszka Michalaszek z Wilamowic, mama nastoletniego Kuby. Za pierwszą wizytę zapłaciła 200 koron. To niecałe 28 zł. Najdroższy aparat kosztuje 9,5 tys. koron, czyli 1,2 tys. zł. - Leczenie w Czechach będzie mnie kosztowało o połowę mniej niż w Polsce - przelicza mama. Bielszczanka Agnieszka Fuczik skończyła trzyletnie leczenie ortodontyczne w czeskim gabinecie, jest bardzo zadowolona z efektów. Za nowoczesny ceramiczny aparat na oba łuki zębowe zapłaciła równowartość ok. 2,5 tys. zł. Wtedy nie znalazła w Polsce żadnego gabinetu, który miałby w ofercie takie aparaty. Teraz już są - kosztują kilka razy więcej. Polscy lekarze wiedzą, że pacjenci uciekają im za Olzę. Dlaczego w Czechach usługi stomatologów są tańsze? Polski dentysta: - U nas ludzie są przyzwyczajeni, że u dentysty trzeba płacić. W Czechach nadal konkurencją dla prywatnych gabinetów są państwowe placówki. Czeska lekarka dodaje: - Gdybym windowała ceny, straciłabym pacjentów. Proste, piękne zęby to niejedyny powód, dla którego Polacy masowo przekraczają granicę. - My tutaj już dawno nauczyliśmy się, że jak coś jest w Polsce drogie, to trzeba jechać na Zaolzie. W Czechach zawsze wiele rzeczy było tańszych - mówi Władysław Orszulik z Cieszyna, przewodnik PTTK. Dlatego Polacy strzygą się w Czechach, korzystają z usług tamtejszych krawców. Kupują też leki w czeskich aptekach. Sprawdzają również ceny benzyny. Czasem naprawiają swoje samochody. (GW, 25.11.2006) |