|
|
|
|
|
|
|
|
|
czwartek, 09.09.2010, imieniny: Aldony, Jakuba, Sergiusza
|
| Początek czeskiego przewodnictwa UE Konflikt izraelsko-palestyński i dostawy gazu z Rosji nieoczekiwanie stały się pierwszymi zadaniami, jakie stanęły przed przewodniczącym od 01.01.2009 pracom Unii Europejskiej Czechom. - To rzeczywiście rakietowy start - zauważyła ambasador Czech przy UE Milena Vicenova. Według niej, czescy dyplomaci jeszcze przed objęciem przewodnictwa przygotowywali się na takie sytuacje. "Co może być gorszego niż Czechy rządzące UE?" Trudno sobie teraz wyobrazić coś gorszego dla Unii Europejskiej niż objęcie przez Czechy przewodnictwa po Francji - pisze belgijski dziennik "Le Soir". Zdaniem gazety, problem nie tkwi ani w tym, że Czechy są małym, czy nowym krajem UE, ale raczej w partii ODS premiera Mirka Topolanka. - Główna partia koalicji rządzącej w Pradze jest eurosceptyczna i bez reszty proamerykańska. Podziela te same ideały europejskie, co brytyjscy konserwatyści, z którymi nawiązała bliskie stosunki, zwłaszcza w Parlamencie Europejskim. To - zdaniem "Le Soir" - nie jest bez znaczenia, zważywszy, że w 2009 roku obywatele UE będą ponownie wybierać Parlament Europejski zaś Irlandczycy mają ponownie zagłosować w sprawie Traktatu z Lizbony. Za jeszcze gorsze dla Europy uważa stanowisko ODS w sprawach gospodarczych i ślepe zaufanie w wolny rynek. "Dziki kapitalizm poniósł klęskę, ale Praga obawia się nadmiaru regulacji!" - zauważa komentator gazety. Podobnie jak wiele innych zachodnioeuropejskich gazet "Le Soir" zwraca też uwagę na eurosceptycyzm czeskiego prezydenta Vaclava Klausa, który sam z dumą określa się jako "europejski dysydent". (PAP, wp, 2.01.2009) |